Nierząd i prostytucję uważano od wieków za główną przyczynę szerzenia się chorób wenerycznych. Nie znając jeszcze w czasach dawniejszych przyczyn chorób wenerycznych i różnych czynników wpływających na ich rozprzestrzenianie się, prostytucję traktowano jako główne źródło zakażeń. Pamiętamy z historii zwalczania chorób wenerycznych, że jeszcze w czasach starożytnych i później na przestrzeni wieków, jedyną niemal metodą walki z chorobami wenerycznymi było zwalczanie prostytucji. W latach późniejszych, a szczególnie w ostatnich dziesięcioleciach, poglądy na epidemiologiczną rolę prostytucji nieco zmieniły się, wciąż jednak stanowi ona poważne źródło zakażeń wenerycznych. Istnieją pewne różnice poglądów na istotę i określenie nierządu i prostytucji. Nierząd jest pojęciem szerszym i często uważa się za nierząd wszelkie nieuregulowane, pozamałżeńskie stosunki płciowe. Niektórzy utożsamiali nierząd z prostytucją, jak np. sławny wenerolog Neiss e r; uważał on, że prostytutką jest każda kobieta „która utrzymuje pozamałżeńskie stosunki płciowe" — nawet bez chęci zysku. Większość jednak zajmujących się badaniem zjawiska prostytucji uważa, że" najistotniejszą cechą prostytucji jest element zarobku, uprawianie nierządu za zapłatą Najbardziej — jak się wydaje — prawidłowe sformułowanie pojęcia prostytucji dał Grzybowski, który podkreśla trzy cechy znamionujące prostytucję: 1) chęć zysku, a więc opłata za nierząd, niekoniecznie w formie pieniężnej, 2) promiskuityzm, tj. uprawianie nierządu bez wyboru partnera, 3) brak zaangażowania uczuciowego, tj. zupełna obojętność emocjonalna. Rozpatrując problem prostytucji w takim ujęciu, należy stwierdzić, że jest to zjawisko niewątpliwie szkodliwe nie tylko z punktu widzenia epidemiologii chorób wenerycznych, ale również z punktu widzenia społecznego. Może ono mieć charakter jawny; w postaci prostytucji ulicznej czy w specjalnie zorganizowanych domach publicznych, lub tajny, ukryty, trudny do oceny i klasyfikacji. Prostytucja może być jedynym zawodem, źródłem dochodu i utrzymania, może być także zajęciem, ubocznym, dodatkowym — to tzw. prostytucja dorabiająca. Badacze tego problemu stwierdzają, że zjawisko prostytucji jest stare jak świat. Od wieków prostytucja istnieje pod różnymi postaciami i od wieków czynione są próby opanowania tego problemu. Chociaż można zgodzić się, że istotnie pewne elementy prostytucji mają swoją długą historię, byłoby jednak błędem rozpatrywanie tego zjawiska w oderwaniu od innych wiążących się z nim zjawisk społecznych. Najróżnorodniejsze statystyki opracowane przed ostatnią wojną i po wojnie w krajach kapitalistycznych stwierdzają, że prostytucji oddają się niemal wyłącznie kobiety pochodzące z najbiedniejszych warstw społeczeństwa miast i wsi. Nędza materialna, trudne warunki mieszkaniowe i brak pracy zapewniającej godziwy zarobek na utrzymanie — oto główne warunki, które powodują, że dla wielu kobiet prostytucja była jedyną drogą do zarobkowania. Nie znajduje żadnego uzasadnienia pogląd, że prostytucji oddają się kobiety zdegenerowane, że istnieje niejako wrodzona skłonność do prostytucji. Według zestawienia Sarmackiej, na 515 badanych prostytutek w Warszawie przed ostatnią wojną 80% pochodziło z warstw ubogich. Na 6191 zarejestrowanych i kontrolowanych prostytutek w Berlinie — 89% pochodziło z najbiedniejszych warstw miasta i wsi. O wpływie warunków życia materialnego na zjawisko prostytucji świadczyć może fakt, że w okresie międzywojennym stwierdzono wyraźną równoległość pomiędzy kryzysami gospodarczymi a wzrostem prostytucji w wielu krajach. Obok jawnej prostytucji, może jeszcze poważniejszym problemem jest prostytucja tajna, dorabiająca. Obliczano, że np. w Berlinie było 6100 jawnych prostytutek, a 25 000 tajnych, w Paryżu 7000 jawnych — a około 50 000 tajnych. W Polsce przedwojennej prostytucja była również bardzo rozpowszechniona, przede wszystkim w dużych miastach, ale liczby podawane w oficjalnych zestawieniach bynajmniej nie odpowiadały rzeczywistości, gdyż nie ujmowały dużej armii nierejstrowanej prostytucji. W ciągu wieków historii prostytucji przechodziła ona różne koleje. Niekiedy — tolerowana przez władze — bywała nawet źródłem poważnych dochodów państwa, często zaś była prześladowana, przede wszystkim jako źródło chorób wenerycznych. Istniały trzy kierunki traktowania prostytucji jako zjawiska społecznego: reglamentacja, neoreglamentacja i abolicjonizm. Do drugiej połowy XIX wieku powszechnie panującym systemem była reglamentacja, wprowadzona po raz pierwszy we Francji w r. 1802. Polegała ona na: 1) przymusie rejestracji prostytutek, 2) przymusie kontroli lekarskiej, 3) przymusie leczenia szpitalnego chorób wenerycznych, 4) utrzymywaniu oficjalnych domów publicznych lub domów schadzek, 5) ograniczaniu swobodnego uprawiania prostytucji do pewnych dzielnic miasta, 6) utrzymywaniu specjalnej straży porządkowej dla prostytucji — tzw. policji obyczajowej. System ten został wprowadzony w końcu XIX wieku w większości krajów Europy i do końca ostatniej wojny obowiązywał on we Francji, Belgii, Italii, Portugalii, Grecjii i Turcji. Już niemal od samego początku wprowadzenia tego systemu podnosiły się głosy socjologów, lekarzy i prawników, jak również działaczy społecznych, że nie rozwiązuje on problemu prostytucji ani z punktu widzenia społecznego, ani z punktu widzenia profilaktyki chorób wenerycznych. Toteż w wielu państwach zreformowano system reglamentacji, zarzucając nadzór administracyjny, a pozostawiając tylko obowiązkową kontrolę sanitarną. Ten system — zwany neoreglamentacją — wprowadziło u siebie wiele państw (Austria, Węgry, Bułgaria); w Polsce przyjęty został jako obowiązujący od 1922 r. Zniesione zostały domy publiczne, a prostytutki podlegały obowiązkowi rejestracji dla celów kontroli sanitarnej. Przy istnieniu dawnych, wówczas jedynie znanych, metod leczenia chorób wenerycznych i ten system okazał się absolutnie nieskuteczny w profilaktyce tych chorób. Zostało to stwierdzone w r. 1921 na Konferencji Czerwonego Krzyża. Równocześnie coraz więcej działaczy społecznych i znawców zagadnienia wracało do idei wypowiedzianej jeszcze w 1870 r. przez Józefinę Butler w sławnym manifeście. Poglądy wyrażone w tym manifeście polegały na uznaniu całkowitego równouprawnienia kobiet, zniesieniu systemu tolerowania prostytucji oraz walce ze zjawiskiem prostytucji i jego przyczynami. System ten został nazwany abolicjonizmem. W krajach, które wprowadziły ten system, jak kraje skandynawskie, Anglia, Czechosłowacja, Holandia i Szwajcaria, zniesiono wszelką reglamentację, a prostytucję zwalczano metodami administracyjnymi, przy czym nie była to walka z prostytutkami, lecz z tymi wszystkimi, którzy ułatwiali i ciągnęli zyski z prostytucji, jak stręczyciele, właściciele domów schadzek itp. Najbardziej nowocześnie ujęty system abolicjonistyczny wprowadzono w ZSRR, gdzie obok walki z uprawianiem prostytucji umożliwiono kobietom, które uprawiały ten zawód, powrót do normalnego życia przez stworzenie domów rehabilitacyjnych, naukę różnych zawodów i kierowanie do pracy produkcyjnej. System abolicjonistyczny zwalczania prostytucji przyjęty został po II wojnie światowej przez prawie wszystkie kraje Europy. W r. 1946 wprowadzono go we Francji, likwidując wszystkie oficjalne domy publiczne, później przyjęła go Belgia i wreszcie Italia — w r. 1950. Obecnie system reglamentacyjny z domami publicznymi istnieje tylko w Portugalii. W Polsce Ludowej przyjęto system abolicjonistyczny. Zarzucono jakąkolwiek rejestrację, a zwalczano jedynie zjawiska często towarzyszące prostytucji, jak włóczęgostwo, stręczycielstwo i różne przestępstwa chuligańskie. W pierwszych latach po wojnie istotnie zaobserwowano spadek liczby prostytutek uprawiających zawodowo nierząd. Przyczyniły się do tego nowe warunki ustrojowe, a przede wszystkim umożliwienie kobietom zarobkowania w pracy produkcyjnej. W pierwszych latach epidemii chorób wenerycznych i prowadzenia akcji ich zwalczania prostytucja nie stanowiła poważniejszego problemu wśród źródeł zakażenia. Narastało jednak stopniowo zjawisko prostytucji dorabiającej, ujawnionej na podstawie ankiet i wywiadów, lecz bardzo trudnej do ujęcia statystycznego. Według badań Instytutu Dermatologii i Wenerologii, w 1956 r. 75% mężczyzn podało jako źródła zakażeń chorobami wenerycznymi „przygodne znajome" lub prostytutki. Oto zestawienie szczegółowe: Rodzaj partnerki Przygodna znajoma Prostytutka Stała partnerka Koleżanka Żona Inne Procent 61,1 12,6 6,9 7,8 3,8 7,8 Pojęcie „przygodnej znajomej" nie zawsze jest równoznaczne z prostytucją, jednak dotyczyło ono kobiet, które kontaktowały się po krótkiej znajomości, przy czym partnerzy nie znali ani ich nazwisk, ani adresów. Należy dodać, że przyznawanie się do kontaktu z prostytucją jest sprawą wstydliwą i większość woli określenie „przygodna znajoma". Badania przeprowadzone na terenie Gdańska i Gdyni wykazały, że wśród podanych kontaktów „przygodne znajome" i prostytutki w r. 1956 stanowiły 75%, zaś w r. 1957 — 84%. Dane świadczące o narastaniu problemu prostytucji jako źródła zakażeń chorobami wenerycznymi potwierdzone zostały w ostatnich latach w oparciu o liczne obserwacje i wskaźniki. Jednym z takich wskaźników jest, przytoczony już w rozdziale o analizie sytuacji epidemiologicznej, wzrost stosunku liczby mężczyzn do liczby kobiet wśród zarejestrowanych chorych na choroby weneryczne. Sytuacja ujawniona w powyższych zestawieniach i obserwacjach wymaga niewątpliwie przeciwdziałania. Trudność polega na tym, że niewątpliwie znaczną przewagę wśród źródeł zakażenia chorobami wenerycznymi ma nie zawodowa prostytucja, lecz prostytucja dorabiająca, kobiety traktujące uprawianie nierządu jako dodatkowe źródło dochodu. Trudna walka społeczna z tym : zjawiskiem nie może być jednak zaniechana i — obok sankcji natury moralnej — konieczna jest stała i systematyczna działalność wychowawcza. Należy wytworzyć atmosferę potępienia dla sprzedajnego, dochodowego charakteru kontaktów seksualnych i nie wiązać tego z pojęciem wolnej miłości czy swobody seksualnej, które stanowią odrębne zagadnienie i regulowane są ciągle zmieniającymi się warunkami obyczajowymi (patrz rozdział pt. „Wychowanie seksualne").